Dlaczego akcje Palantir Technologies gwałtownie rosną?
Kurs ropy spada w nadziei na przełom dyplomatyczny i projekt porozumienia USA-Iran
Głównym motorem napędowym ostatnich spadków na rynku ropy są doniesienia irańskiej telewizji państwowej o istnieniu projektu protokołu ustaleń pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem. Nieoficjalny dokument ma zawierać sposób wyjścia z kryzysu, zakładając, że Iran i Oman będą wspólnie zarządzać mechanizmem kontroli ruchu w strategicznej Cieśninie Ormuz.
Kluczowym punktem jest deklaracja Teheranu o przywróceniu tranzytu statków handlowych do poziomów z 28 lutego w ciągu 30 dni od zawarcia ugody. Inwestorzy odebrali to jako zapowiedź nagłego odblokowania podaży surowca, która przez ostatnie tygodnie była uwięziona w regionie Zatoki Perskiej.

Warunki porozumienia obejmują również istotne ustępstwa ze strony amerykańskiej, w tym zniesienie blokady morskiej irańskich portów i wycofanie marynarki wojennej USA z wód terytorialnych Iranu. Takie posunięcie mogłoby doprowadzić do napływu dużej liczby baryłek na globalny rynek, co w obliczu obaw o globalny wzrost gospodarczy jest interpretowane jako silny sygnał podażowy.
Patrząc na rynek ropy warto jednak pamiętać, że umowa wciąż nie została podpisana, a sekretarz stanu USA Marco Rubio studzi nastroje, twierdząc, że negocjacje mogą potrwać jeszcze co najmniej kilka dni.
Już teraz Donald Trump oświadczył, że USA nie zadowolą się niekorzystnym porozumieniem i nie pójdą na przedwczesne ustępstwa wobec Teheranu. Co więcej, historia negocjacji z Iranem pełna jest podobnych punktów zwrotnych, które nie kończyły się trwałym porozumieniem.
Widać to chociażby po tym, jak dzisiejszej nocy armia USA przeprowadziła drugi w tym tygodniu atak na cele w Iranie. Zaatakowana została naziemna stacja kontroli dronów znajdująca się w portowym mieście Bandar-e Abbas położonym nad cieśniną Ormuz.
Nie bez znaczenia pozostają główne punkty sporne, za które USA postrzega żądanie Teheranu dotyczące natychmiastowego odblokowania 12 miliardów dolarów z zamrożonych aktywów oraz kwestia opłat za usługi nawigacyjne w cieśninie, na co Amerykanie patrzą niechętnie. Bez ostatecznego podpisu pod dokumentem, obecny optymizm rynkowy opiera się na kruchych fundamentach.
Analitycy Piper Sandler kontra rynkowy optymizm. Czy grozi nam długi kryzys?
W opozycji do rynkowej euforii stoją analitycy z Piper Sandler, którzy uważają, że inwestorzy zbyt optymistycznie podchodzą do sygnałów o deeskalacji. Bank ustawia się w obozie oczekującym długiego kryzysu, wskazując, że realna sytuacja w żegludze wokół Cieśniny Ormuz pozostaje skrajnie napięta mimo dyplomatycznych plotek.
Piper Sandler podkreśla, że nawet jeśli dojdzie do formalnego porozumienia, Cieśnina może pozostać częściowo zamknięta dla normalnego ruchu komercyjnego jeszcze przez wiele miesięcy. To oznaczałoby dalsze ograniczenie przepływów surowca, szczególnie w kierunku rynków azjatyckich, i narastającą presję na fizyczny rynek surowca.
Analitycy zwracają uwagę na rozbieżność między komunikatami politycznymi a działaniami militarnymi, gdyż Pentagon wciąż potwierdza uderzenia na irańskie instalacje i jednostki minujące wody. Takie działania sugerują, że napięcie w regionie nadal eskaluje, zamiast wygasać, co czyni szybki kompromis mało prawdopodobnym. Piper Sandler stawia tezę, że Waszyngton chce uniknąć pełnoskalowej konfrontacji, ale jednocześnie Iran czuje, że ma silną pozycję negocjacyjną, co utrudnia wypracowanie ostatecznych warunków ugody. W ich ocenie szanse na powrót przepływów nawet do połowy poziomów sprzed kryzysu w ciągu kilku tygodni są znikome.
Konkluzja Piper Sandler jest więc wyjątkowo pesymistyczna i stoi w kontrze do obecnego trendu spadkowego. Zdaniem analityków ropa może jeszcze tego lata ustanowić nowe tegoroczne szczyty cenowe, a bnk argumentuje, że przy przedłużającym się ograniczeniu ruchu tankowców, kluczowym problemem nie będzie już tylko zmienność cenowa, ale fizyczny brak ropy dla rafinerii.
Jeśli kryzys się przeciągnie, ponowna presja podażowa może uderzyć w globalną gospodarkę znacznie mocniej niż dotychczasowe skoki cen, niwelując ostatnie optymistyczne odbicie na rynkach akcji.
