Gruszka Klapsa -słodka i soczysta. Pyszna - jak dla mnie najlepsza z gruszek. O mały włos przegapiłabym ją, a to przez ostatnie nagłe "ocieplenie" po prostu dojrzewała w oczach. Trzeba było szybciutko zerwać i przerobić na ulubiony kompocik. Wyszło mi z tego stosiku 20 litrowych słoiczków. Twarde pokroiłam w ćwiartki, pozostałą te bardziej dojrzałe pokroiłam w kostkę i tak wrzuciłam do oddzielnych słoików. Te krojone na drobno traktuję po otwarciu słoika blenderem i tak powstaje kompocik, a`la "Pysio" pyszny, gęsty i co najważniejsze swój
.
A teraz troszkę kociego towarzystwa. W sobotę było na prawdę upalnie i kociaki korzystały ze słońca.Rudolf chłodził się na betonowym chodniku.
Cześka liczyła na prysznic w rynnie.
Śliczna opalała brzuszek w po południowym słońcu.
Pusia liczyła na powiew wiatru na ławeczce.
Atena i Fionia skryły się w chłodzie wierzby.
A Julian olewa słońce, woli wyciągnąć się w domu, gdzie temperatura jest zawsze optymalna na drzemkę.
A tu poniżej moje szalejąńce dziwaczki. Pierwszy raz je zasiałam w tym roku. Wyrosły duże i mocno obsypane kwiatem. Zachwyciły mnie swym zapachem i obowiązkowo w przyszłym roku będzie ich dużo więcej.
I moja mała kolekcja pelargonii.
pozdrawiam serdecznie i życzę udanego tygodnia















