29.08.2011

gruszki Klapsy i koty

Gruszka Klapsa -słodka i soczysta. Pyszna - jak dla mnie najlepsza z gruszek. O mały włos przegapiłabym ją, a to przez ostatnie nagłe "ocieplenie" po prostu dojrzewała w oczach. Trzeba było szybciutko zerwać i przerobić na ulubiony kompocik. Wyszło mi z tego stosiku 20 litrowych słoiczków. Twarde pokroiłam w ćwiartki, pozostałą te bardziej dojrzałe pokroiłam w kostkę i tak wrzuciłam do oddzielnych słoików. Te krojone na drobno traktuję po otwarciu słoika blenderem i tak powstaje kompocik, a`la "Pysio" pyszny, gęsty i co najważniejsze swój
 A teraz troszkę kociego towarzystwa. W sobotę było na prawdę upalnie i kociaki korzystały ze słońca.
 Rudolf chłodził się na betonowym chodniku.
 Cześka liczyła na prysznic w rynnie.
 Śliczna opalała brzuszek w po południowym słońcu.
 Pusia liczyła na powiew wiatru na ławeczce.
 Atena i Fionia skryły się w chłodzie wierzby.
 A Julian olewa słońce, woli wyciągnąć się w domu, gdzie temperatura jest zawsze optymalna na drzemkę.

A tu poniżej moje szalejąńce dziwaczki. Pierwszy raz je zasiałam w tym roku. Wyrosły duże i mocno obsypane kwiatem. Zachwyciły mnie swym zapachem i obowiązkowo w przyszłym roku będzie ich dużo więcej.
 I moja mała kolekcja pelargonii.


pozdrawiam serdecznie i życzę udanego tygodnia

23.08.2011

wnętrza w Muzeum Wsi Radomskiej


Dzisiaj już po pracy, postanowiłam się zmobilizować i troszkę czasu poświecić na zaległy post ze zdjęciami z Muzeum Wsi Radomskiej. Obiecałam i chociaż z poślizgiem wywiązuję się. Przepraszam za jakość niektórych zdjęć, niestety mój mały aparacik nie radzi sobie zbyt dobrze w pomieszczeniach.
Zapraszam na krótką wycieczkę.
Na początek:




Krzesło które z chęcią zabrałabym do domu :-)



Wnętrze kościółka, z pięknym biało-błękitnym ołtarzem:
Teraz już znacznie biedniej, wnętrze chałupy:
Grzebień do czesania lnu.



Ciekawy kredensik.
Zamożności gospodarza można było rozpoznać po ilości obrazów.

Dwa zdjęcia z chatki chyba kogoś znacznie uboższego niż poprzednia:


A tu prawdziwy skansen powozów we wnętrzu bardzo dobrze zachowanej stodoły z pobliskiej okolicy:





pozdrawiam serdecznie moich  Miłych Gości i Cierpliwych Obserwatorów, jeśli jeszcze, ktoś do mnie zagląda.

...

                                                                   (źródło zdjęcia)
Też bym tak chciała:-)
 póki, co nie mam szans, postaram się jakoś ogarnąć w nawale pracy i wkrótce nadrobić blogowe zaległości. Wpadam do Was, co jakiś czas zobaczyć, co słychać, ale na komentarz już brak czasu.
Mam nadzieję, że w weekend nadrobię:-)
Do zobaczenia!!!

Ps. nie mogłam się powstrzymać, mam nadzieję, że nikt się nie obrazi
                                                    (źródło zdjęcia)

9.08.2011

prawdziwy folk, czyli Muzeum Wsi Radomskiej

W ostatnią niedzielę wreszcie zoorganizowałam się i wybrałam do Radomia, gdzie mieści się na ok 30 hektarach Skansen i Muzeum Wsi Radomskiej.

Piękne, klimatyczne miejsce, cisza..poprostu sielsko i anielsko. Na prawdę ma się wrażenie, że jest się w innym świecie. Można odpocząc, posiedziec, popatrzec, ale jak w większości miejsc o tej porze należy zabezpieczyc się atykomarowcem :-))
W czasie wakacyjnych miesięcy w każdą niedzielę są organizowane pokazy starych zawodów.
Ja miałam przyjemnośc poznac tajniki szewstwa prezentowane przez młodego pasjonata tego zawodu.
Tak się zaciekawiałam, że nie zrobiłam zdjęc butków i przeróżnych narzędzi niezbędnych do wykonania butów.




A  to skansenowy kogutek ze swoją ferajną.
Dzisiaj prezentuję częśc tego, co na zewnątrz. W środku domów same cacuszka, ale pokaże je w następnym poście, ponieważ mam obok moją małą chrześnicę, która wciska mi tu różne literki, bo też chce pisac zamiast spac. Siła wyższa:-)))
Kolorowych snów!

3.08.2011

folk

Dzisiaj wpadam tak na chwileczkę przed snem, aby podzielic się moimi ostatnimi poczynaniami:-)
Bardzo podobał mi się ten folkowy wzorek, ale cierpliwie czekał, bo nie było koncepcji, co nim ozdobic. Aż spotkałam ten pojemniczek z wyciętymi serduszkami.

Do ostatnio zrobionej lawendowej tabliczki powstaje pudełeczko.
Kurkowa kolekcja do kuchni również powiększyła się o kolejny pojemniczek.
Jeszcze nie jestem zadowolona z wykończenia ostatnich prac, więc czeka mnie jeszcze dalsze lakierowanie i przecierka papierem.
pozdrawiam serdecznie i życzę słoneczka

1.08.2011

góry



Dzisiaj troszkę jak nie u mnie... góry...kocham górskie widoki (może z wyjątkiem zimy, wtedy czuję się jakoś niepewnie). Niestety sama mogę się w nie udac bardzo sporadycznie. Na szczęście mam młodszą siostrę, która często wyjeżdża na obozy sportowe w góry i przy okazji lubi robic zdjęcia. Właśnie przeglądam te z okolic Zakopanego.
Obecnie siostra jest na obozie w Białce Tatrzańskiej, więc liczę na kolejną porcję fotek:-)
 Z Zakopanego wybrała te, gdzie prześwituje słoneczko, bo bardzo mnie cieszy fakt, że dzisiaj od południa było pogodnie.




Myślę, że dzisiaj po południu wielu z nas buzie cieszyły się do słońca i nikt się przed nim nie krył w cieniu :-)

Jak już jestem przy górach, to dzisiaj moje myśli biegną w stronę Chaty Magody. Mocno zasmucił mnie ostatni post...Mam nadzieję, że Magoda będzie jednak, co jakiś czas dodawac te urokliwe zdjęcia swojej okolicy okraszone dużo dozą ciepła i pogody ducha.

pozdrawiam serdecznie i życzę dużo słoneczka

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...